Medialny narcyzm

Kłamstwa w programach informacyjnych wyrastają z kalkulacji, nieświadomości lub nieporadności ludzkich wyborów. Natomiast fenomenem żywotności są dwa najbardziej zabójcze ustroje: komunizm i faszyzm. Oba populistyczne i kłamliwe, a mimo to najchętniej uznawane za własne, gdy frustracje przysłonią rozum. Jeszcze bardziej niebezpieczne poparcie oznacza, że admiratorzy są po prostu głupi i klaszczą, zaciskając pętlę na własnej szyi.

Pasza populistyczna zawsze wygląda podobnie: każdy człowiek zasługuje na szacunek, godną pracę, wynagrodzenie i opiekę medyczną. Każdy ma prawo do szczęścia, odpoczynku, rozrywki i sprawiedliwości. Każdy powinien być doceniany i szanowany, mieć zapewnione świadczenia na starość. Wszystkie złe uczynki należy przykładnie ukarać, a prawo powinno działać szybko i skutecznie. Wszyscy ludzie są równi, ale interes ogółu wygrywa z indywidualnym. Trudno się oprzeć wrażeniu, że to głownie dziennikarstwo ponosi winę za taki stan świadomości społeczeństw. To dziennikarze i podszywający się pod nich amatorzy na portalach społecznościowych odpowiadają za kłamstwa i propagandę. Agnieszka Holland w swoim filmie „Obywatel Jones” także o tym opowiada. Pokazuje marność dziennikarstwa, gdy ludzie tracą do siebie szacunek i stają się cyniczni. Holland wskazuje dwie cechy niszczące dziennikarstwo: narcyzm i notoryczne komentowanie. Konsekwencje są straszne – ludzie wierzą w kłamstwa i według nich osądzają świat, wybierają władze i bronią swoich fałszywych racji. Vide: komunistyczny ZSRR, faszystowskie Niemcy i Włochy, komunistyczna Kuba, Korea Północna czy Wenezuela. Paradoks polega na tym, że sami dziennikarze nie są świadomi swojego narcyzmu i trywialności swoich komentarzy.